Dzień dobry czy zastałem Jolkę


Dzień dobry! Siedzi człowiek cały dzień i myśli, ze moze mu jednak przejdzie, ze jakos da radę, ze to tylko hipochondryczne mysli i niepotrzebnie komuś głowę zaprzątać.

Jednak po całym dniu buła jakby trochę większa i bolącą a do tego perspektywa kolejnego dnia przed kompem. No dobra zbieram sie na odwagę aby zderzyć się łaską za którą powinnam być dozgonnie wdzięczna czyli z publiczna służba zdrowia. Biorę to na klatę, na własne ryzyko bo przecież nie mam siekiery w głowie wiec bede miała co najwyżej jakaś brązową kartę czy tez inny tag lub kategorię, która pozwoli mi na doczekanie spokojnej starości w poczekalni. Postanawiam jednak na wszelki wypadek wziąć ze sobą Paulinę aby umiliła mi swoją osobą ten jakże miły i pełen sympatii wieczór.


Odział okulistyczny –  wchodzę myślę eee nie jest tak źle nawet nie ma tyle osób po czym widząc drzwi bez klamek ktos mowi mi ze mam dryndnąć domofonikiem, który łączy korytarz z tajemniczym pokojem ukojenia. Dzwonie ale eeee co mam powiedziec, cisnie mi sie na usta „dzień dobry czy zastałem Jolkę?” bo raczej „jestem Iza i mam bułe na oku” to chyba zbyt trywialne, przecież każdy to mówi. Plączę się w swojej wypowiedzi aż w końcu proszą mnie o dowód i wypełnienie miejsca zamieszkania co jak sie okazalo jest czyms innym niz miejsce zameldowania i adres z dowodu, który go nie posiada. Pani w białych papuciach tryskając jadem ze swojego śmiercionosnego kła w moje chore oko oswiadczyla ze przeze mnie bedzie musiala to wypelnic jeszcze raz w systemie bo ma przeciez za dużo czasu (dobrze, że nie widziała naszego CRMa) . Przemiła osoba, daję słowo aż czułam jej wewnętrzną radość gdy mówiła „teraz dmuchnę i to będzie nieprzyjemne” , a z drugiej strony czego można spodziewać się po osobie, która łączy w jednym zdaniu „dmuchanie`’ i „nieprzyjemne”. Powstrzymałam się jednak przed udowadnianiem whos the boss jeśli chodzi o kąśliwość żeby nie było jak zwykle, że nie akceptuję wszystkich, niemiła, niedobra bla bla.
Po wakcjach, przeprowadzkach, kredytach, facetach, chorym świecie i dyskusjach na temat tablic informacyjnych oraz naszej niepodważalnej zajebistości nadeszła moja kolej. Moim oczom ukazał się lekarz jak z krzyża zdjęty, wiekowo myślę, że podobnie czyli młody tyle, że taki biedny, wyliniały i pewnie nie jadł od tygodnia… na jego nieszczęście nie był kotem, w innym przypadku każdy by go przygarnął. L: to jest paproch- I: jaki k… paproch, boli mnie buła! L: moze to być również gruczoł cośtam cośtam powiększony lub costam cośtam (tarot mówi, ze to jęczmień jednak fusy z moich dzisiejszych 30 kaw jednoznacznie wskazują na paproch!) I:czyli co? L :swoim wypranym z życia głosem: (whatever) czyli krople i maść powinny pomóc jak nie to proszę przyjść ponownie. Ponownie to ja mogę dryndnąć domofonikiem ale tym razem jednak poprpsze Jolkę.

Wilczek
About me

To update Biographical Info , go to: http://yourwebsite/wp-admin/profile.php

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *